niedziela, 1 lipca 2018

Mapa zdrapka - odkrywanie poprzez zdrapywanie. { +KONKURS! }

Bohaterką dzisiejszego wpisu będzie wspaniała Mapa Świata w formie zdrapki, tzw "Scratch Map". Jak już wam mówiłam razem z mężem uwielbiamy podróżować i zbierać gadżety związane z podróżami. Najchętniej to ciągle bylibyśmy w trasie i poznawali nowe miejsca.

Zacznijmy może od tego, że mapa którą chce wam opisać jest mapą Świata. Otrzymaliśmy ją od firmy Playprint. Owa mapa zaprojektowana została przez dwie pasjonatki podróży i designu, a mianowicie przez Annę i Emmę. Jest ona wydrukowana za pomocą farby zdrapki na grubym lakierowanym papierze. Jeśli chcemy zaznaczyć miejsce, które już odwiedziliśmy to wystarczy zdrapać pole na którym widnieje nazwa kraju w którym byliśmy.



W dotyku mapa jest śliska i przyjemna. A miejsca do zdrapania są lekko wypukłe. Cała mapa jest koloru czarnego ze złotymi dodatkami co dodatkowo dodaje jej uroku i designu. Niestety jest ona również podatna na zagniecenia, więc należy na nią uważać. My jeszcze po świecie nie jeździmy ale mam nadzieje, że ten gadżet będzie dla nas ogromną motywacją.

Co prawda oboje z mężem byliśmy w Wielkiej Brytanii, a mój mąż był dodatkowo na Cyprze. Lecz jest jeszcze tyle miejsc do odkrycia i właśnie to widać na tej mapce. Na dole mapy możemy zobaczyć największe atrakcje turystyczne wybrane z każdego zakątka świata. Gdy patrzymy na pozakrywane pola złotą zdrapką wiemy, że skrywają jakieś tajemnice. Tym bardziej chciałoby się ją zdrapać całą od razu.



Dodatkowo mapa został zapakowana w przepiękną teleskopową, a do tego stylową czarno - złotą tubę z czarnymi wieczkami. Od chwili kiedy ją rozpakowaliśmy budziła ona w nas niezmierną ciekawość. Tak wykonana mapa sama w sobie zachęca do poznania świata ale też intryguje wyglądem. Jestem pewna, że tak prezent spodoba się nie tylko podróżnikom.

Myślę, że ten gadżet sprawdzi się jako prezent dla par, dla szefa, przyjaciela, a nawet jako prezent ślubny/urodzinowy. Do mapy dołączona jest wizytówka, która znajduje się na tubie. To własnie tam możecie napisać dedykację lub ją spersonalizować.




Zaprojektowana tak by wkomponowała się w każdy wystrój wnętrza. Ucieszy nie jedno oko. Na stronie firmy można dokupić również do tej mapy stylową drewnianą ramkę. Która posiada wiele kolorów więc bez problemu można dopasować ją do różnych map. Wymiary mapy to 50x70, natomiast wymiary tuby wynoszą 55cm wysokości i 60mm średnicy.

Jeśli chodzi o paczkę to była ona bardzo dobrze zabezpieczona, ponadto czas realizacji był bardzo szybki i sprawny. Kontakt z przedstawicielem sklepu również był szybki i łatwy. Według mnie mapa warta jest swojej ceny. Ja i mój mąż jesteśmy zachwyceni, że możemy wam ją przedstawić. Jesteśmy też pod ogromnym wrażeniem jej jakości i tego że została ona solidnie wykonana.



To wszystko jeśli chodzi o mapę. Koniecznie dajcie znać czy podoba wam się mapa oraz sam pomysł jej wykonania. A może znacie jakieś inne równie fajne gadżety dotyczące podróży? Chętnie się dowiem co o tym wszystkim myślicie.

Natomiast ja mam dla was niespodziankę. A mianowicie ogłaszam konkurs w którym do wygrania będzie mapa zdrapka w wersji Premium (flagi). :)

KONKURS!

Razem z mężem mamy dla was jedną mapę do wygrania. Wystarczy, że tutaj na blogu w komentarzu napiszecie nam odpowiedź na pytanie:

"W jakie miejsce chciałabyś/chciałbyś wyjechać? Kogo zabrałabyś/zabrałbyś tam ze sobą i dlaczego?"




Konkurs trwa od 2.07.2018 do 15.07.2018

W komentarzu nie zapomnijcie napisać nam swojego imienia oraz podać e-maila. (Osoby, które nie podadzą tych danych nie będą brane pod uwagę). Ze zwycięzcą skontaktujemy się najpóźniej do 22.07.2018.

Powodzenia! :*





niedziela, 24 czerwca 2018

Bezpieczeństwo przede wszystkim! - Karta Informacyjna Dziecka.

Powiem Wam, że odkąd zostałam mamą to niezwykle ważne jest dla mnie bezpieczeństwo mojego dziecka zwłaszcza podczas podróży. Niestety od paru tygodni o niczym innym w radiu czy telewizji nie słychać jak właśnie o wypadkach drogowych i to z udziałem dzieci. Najgorsze jest to iż czy tego chcemy czy nie to do wypadków dochodzi i my w żaden sposób nie jesteśmy w stanie temu zapobiec.

Mimo tego, że jesteśmy przygotowani ponieważ zapinamy pasy, a dzieci mają specjalistyczne foteliki to i tak nie daje nam to 100% gwarancji, że jesteśmy całkowicie bezpieczni. Dlatego też niezwykle ważne jest by uświadamiać o tym rodziców zarówno tych małych dzieci jak i tych starszych.


Z taką właśnie inicjatywą wyszła do nas firma Recaro Polska (facebook firmy Recaro Polska). Postanowiła ona przyczynić się do większego bezpieczeństwa dzieci jak i pomóc ratownikom medycznym jadącym do wypadku. Owa firma wypuściła na rynek specjalną Kartę Informacyjną Dziecka (skrót. KiD). Jest to karta, którą wypełniamy wpisując:


  • Imię i nazwisko dziecka.
  • Datę urodzenia.
  • Grupę krwi.
  • Kogo powiadomić w razie wypadku.
  • Istotne informacje medyczne (przebyte choroby, przyjmowane leki, uczulenia na leki)
Karta ta to nic innego jak naklejka, którą umieszczamy na plecach fotelika swoich dzieci. Przed naklejeniem trzeba pamiętać o tym aby ją wypełnić. Do tego dostajemy mniejszą naklejkę, którą umieszczamy w bardziej widocznym miejscu, np na ochraniaczach pasów lub z boku zagłówka. A wszystko po to by ratownik medyczny, który przyjedzie do wypadku wiedział, że taka naklejka istnieje i gdzieś na tym foteliku powinna być.



Zapytacie pewnie po co to wszystko. Oczywiście zaraz wam to wyjaśnię.

Wyobraźcie sobie sytuację kiedy to wy uczestniczycie w wypadku samochodowym. Jedzie z wami dziecko. W momencie kiedy się najmniej spodziewacie wjeżdża w was auto i dochodzi do wypadku. Nagle wasze poduszki powietrzne wybuchają, jednocześnie ogłuszając was. Niestety w tym przypadku dziecko jest w dużym szoku a co za tym idzie jest zdezorientowane i ogłuszone.

Jak myślicie czy w tym wypadku, gdy przyjedzie pomoc i ratownik będzie chciał uzyskać jakiekolwiek informacje to dziecko odpowie mu na te pytania? Oczywiście, że nie. I piszę tutaj oczywiście o starszych dzieciach, które tą swoją grupę krwi i wiele innych informacji zna, gdyż o takim małym i bezbronnym dziecku to już nie wspomnę.

Zacznijmy od tego, że obca osoba ma utrudnione zadanie, ponieważ dziecko bardzo ciężko jest uspokoić zwłaszcza gdy obcy ludzie kręcą się w okół niego. Dlatego też gdy ratownik widzi takową naklejkę może działać dużo sprawniej i szybciej. Dzięki temu ma też więcej czasu by działać i nieść pomoc innym poszkodowanym. Myślę, że nas to nic nie kosztuje, a warto zaopatrzyć się w taką właśnie naklejkę.



Ja osobiście bardzo cieszę się z tego iż mogłam wziąć udział w tak ważnej akcji i podzielić się nią tutaj na blogu. A dla Was mam mały prezent. Wchodząc na stronę https://recaro-polska.pl/sklepy-stacjonarne/   możecie uzyskać pełną listę sklepów partnerskich Recaro. To własnie w tych sklepach możecie otrzymać powyższe naklejki całkowicie za darmo. Czyż to nie wspaniała wiadomość?

Mam nadzieję, że akcja również wam się spodobała. Dajcie znać co o tym myślicie i gorąco zachęcam Was do tego byście opowiedzieli o tej akcji swoim znajomym i uświadomili ich, że coś takiego jak Karta Informacyjna Dziecka istnieje. Pozdrawiam :)

niedziela, 3 czerwca 2018

Taca śniadaniowa - wspaniały gadżet dla każdej pani domu.

Uwielbiam weekendy. Lubię je nie tylko za to, że mogę odpocząć i skupić się na sobie. Ale też za to, iż mogę sprawić radość mojemu mężowi. Weekend to ważny dla mnie czas, kiedy to mogę w spokoju usiąść i wypić kubek ciepłej herbaty. Co w tygodniu niestety nie zawsze jest możliwe.

Sobota to czas, kiedy to mąż pragnie odpocząć po całym tygodniu pracy. Zdarzają się takie weekendy kiedy to zaraz po tym jak wstaniemy lecę na dół do kuchni zrobić pyszne i pożywne śniadanie dla całej naszej trójki.




Jak dotąd było to troszkę uciążliwe, ponieważ robiąc śniadanie nie dawałam rady zabrać się ze wszystkim i często musiałam co chwilę chodzić na dół do kuchni by coś donieść. Dlatego też razem z mężem od kilku miesięcy zastanawialiśmy się nad kupnem tacy śniadaniowej, która wszystko by nam ułatwiła.

Kilka dni później dostaliśmy meila od firmy MyGiftDna, że wyślą nam takową tacę. Ucieszyliśmy się ogromnie. Firma w swoim asortymencie ma mnóstwo propozycji dotyczących tych że tac. Jednak my postawiliśmy na tacę z własnym projektem. Po wysłaniu mejla z odpowiedzią, która z tac nam się podoba i co chcielibyśmy zmienić czekaliśmy już tylko na projekt od firmy.




Firma odesłała nam projekt, który bardzo nam się spodobał. Pozostało więc tylko czekać, aż taca zostanie wykonana i przesłana do nas. O dziwo czas oczekiwania wcale nie był długi i nim się obejrzeliśmy taca była już u nas.

Po rozpakowaniu przesyłki byłam mile zaskoczona, gdyż nie dość że cała przesyłka pięknie pachniała świeżo ściętym i obrobionym drzewem to jeszcze w środku znaleźliśmy karteczkę na której było napisane kto pakował dla nas tą przesyłkę.




Powiem wam, że taca stała się naszą przyjaciółką. Chętnie używam jej podczas naszych wspólnych posiłków ale nie tylko. Nadaje się ona także do zdjęć. Tacę można położyć ale i postawić dzięki specjalnym nóżkom, które są do niej przymocowane. Dodatkowo jest ona poręczna oraz lekka.




Została wykonana z drewna w kolorze czekoladowego brązu. Ludzie, którzy ją tworzyli zadbali o najdrobniejsze szczegóły. Tak ułatwia mi ona życie, iż czasem zastanawiam się jak ja mogłam funkcjonować bez niej przez tyle lat. Polecam ją każdemu.




środa, 9 maja 2018

"Ostatnie słowo zawsze należy do góry"... Everest

Ostatnio razem z rodziną oglądałam piękny film, który skłonił mnie do napisania tego wpisu. Opowiadał on o grupie ludzi, którzy chcieli zdobyć szczyt góry zwanej "Everest". Film pokazał mi nie tylko to jak męczące było dla tych ludzi wspinanie się i schodzenie z góry, ale też jak mocno wierzyli w swoje możliwości. A przede wszystkim ufali sobie wzajemnie.


Oni nie wspinali się dla sławy, dla większości z nich było to marzenie, które po prostu chcieli spełnić. Pamiętam, że był tam wątek jednego z alpinistów imieniem Doug(jest to jego prawdziwe imię), a grał go John Hawkes. Wątek ten opowiadał o tym, że chciał on udowodnić grupie dzieci iż marzenia się spełniają trzeba tylko w to wierzyć i realizować swoje cele. To własnie między innymi dla nich postanowił zdobyć ten szczyt. Udało mu się to. Niestety podczas schodzenia zmarł na skutek hipotermii.

Towarzyszył im nie tylko strach i tęsknota za bliskimi, ale także odmrożenia których się nabawili. Ci, którym udało się zejść już zawsze będą mieli przed swoimi oczami obraz ludzi, którzy zginęli spełniając swoje marzenia. Film skłania do mocnych przemyśleń i refleksji. Nie wiem czy sama kiedykolwiek odważyłabym się na taką wyprawę.


Podziwiam alpinistów nie tylko za determinację w dążeniu do celu, lecz także za wiarę w siebie. Mimo strachu wierzyli, że uda im się zdobyć najwyższy szczyt świata. Mimo dokuczających im warunków atmosferycznych nie poddali się. Dla niektórych była to ostatnia podróż, a dla innych wspomnienia które zostaną im na całe życie.

Ludzie nie do końca zdają sobie sprawę z tego, że w górach wszystko może się zdarzyć. Możecie mieć ułożony ambitny i pewny plan, a wystarczy że w pewnym momencie rozpocznie się burza śnieżna i nic nie jesteście w stanie zrobić. Każdy z nas ma różne marzenia. Zastanawiacie się pewnie dlaczego ludzie narażają swoje życie tylko po to by na chwilę wejść na szczyt góry i zaraz z niej zejść?


Myślę, że w ten sposób chcą udowodnić wszystkim, że wystarczy chcieć a wszystko staje się możliwe. Każde marzenie da się zrealizować, trzeba tylko mocno w to wierzyć! Ale być może część z nich robi to tylko dlatego, że ma za dużo pieniędzy i chcą przeżyć przygodę życia. Nawet jeśli miałaby być ich ostatnią.

A może dla części z nich miała to być odskocznia od codziennych spraw. Przecież każdy w swoim życiu potrzebuje jakiegoś bodźca lub adrenaliny. I właśnie ta wyprawa miała im ją dać. Dla mnie Ci ludzie mieli ogromny hard ducha, odwagę i niezłomność w obliczu zagrożenia i za to należą im się największe brawa.


Pamiętajcie, że nic nie przychodzi samo z siebie. Bardzo często trzeba o coś zawalczyć by spotkać się na szczycie. Są sprawy, które wymagają ogromnych poświęceń. pytanie tylko czy warto? Ja uważam, że nie warto dążyć do celu za wszelką cenę. Warto się realizować ale należy mieć co do tego dystans i mimo wszystko liczyć się ze zdaniem bliskich.

Nie warto podejmować pochopnych i samotnych decyzji, bo lepiej mieć wokół siebie ludzi którzy pomogą i wesprą dobrym słowem. Mimo iż podziwiam himalaistów to jednak nie do końca rozumiem czemu tak bardzo narażają swoje życie. Wiem, że chcą zmotywować ludzi do działania jednak dla mnie to chyba za mało jeśli w grę wchodzi ludzkie życie.


Aczkolwiek życzę Wam abyście uparcie dążyli do realizowania swoich marzeń i wychodzili zwycięsko z niejednych opresji, ponieważ to właśnie dzięki marzeniom stajemy się silniejsi, pewniejsi siebie i w jakiś sposób wolni. Pamiętajcie jednak by zachować w tym wszystkim trzeźwość umysłu. Mam też nadzieję, że kiedyś wydarzy się w moim życiu coś co pozwoli mi zrozumieć ludzi, którzy kochają wspinać się po tak niebezpiecznych górach.

Jak powiedział jeden z alpinistów: "Ostatnie słowo zawsze należy do góry". Niestety w wielu przypadkach zacytowane słowa mają swoje uzasadnienie i pokazują swoją prawdziwość. I na tych słowach chciałabym zakończyć ten wpis.


Zdjęcia pochodzą z kadrów z filmu. :)




środa, 17 stycznia 2018

Czy Święta Bożego Narodzenia to już przeżytek?

W 2016 roku opisywałam wam jak mniej więcej wyglądają nasze rodzinne święta. Natomiast w tym roku chciałabym podzielić się z wami moją pewną osobistą refleksją na temat Świąt Bożego Narodzenia. Od dobrych kilku lat nie czuję magii świąt.

Zastanawiam się czy jest to spowodowane tym, iż nie ma śniegu. Czy raczej faktem, że według mnie święta zrobiły się takie przymusowe. Coraz częściej spotykam się z tym, że ten magiczny czas obchodzony jest w nerwach, nikt nie podchodzi do tego wszystkiego na luzie tylko każdy spina się aby wszystko się udało.

Zdjęcie autorstwa Oli z bloga NatBlue :)

Podczas przygotowywania posiłków atmosfera jest napięta, gdyż każdy myśli tylko o tym aby wszystko wyszło zgodnie z planem, potrawy zostały dobrze przyrządzone i wystawione na wigilijny stół. Bo przecież musi być 12 potraw.

W przypadku kupna prezentów gwiazdkowych jest to samo. Zauważyłam, że idea obdarowywania bliskich z głębi serca odchodzi powoli w zapomnienie. Coraz częściej ludzie robią prezenty wszystkim dookoła z przymusu i tylko dlatego, aby nie poczuć się głupio czy niezręcznie.


Nawet jak kupujemy prezenty z radością to zazwyczaj pytamy wprost daną osobę co chciałaby dostać. Dlatego otwierając prezenty nie ma już tego "wow". A przecież kiedyś było inaczej, żeby dowiedzieć się co obdarowana osoba chciałaby dostać ale jednocześnie by ona się nie dowiedziała trzeba było prosić by ktoś obcy ją o to podpytał lub samemu bawić się w podchody.

Natomiast teraz doszło do tego, iż sami kupujemy sobie prezenty, a czasami nawet sami je sobie pakujemy. Wydawać by się mogło, że to dobrze bo przynajmniej nie strzelimy jakiejś "gafy". Ale kiedyś jak się strzeliło takową "gafę" to chociaż można było się z tego śmiać przez najbliższe lata, no i było co wspominać jakby nie patrzył.


Photo by NatBlue :*

Pamiętam jak kiedyś prababcia opowiadała mi o rodzinnych świętach pełnych magii. Nie było to tylko tradycyjne 12 potraw ale także liczne zabawy. Uwielbiam wspominać jak kilka lat temu w naszym rodzinnym domu ubierało się wspólnie choinkę, a mama kładła sianko pod obrus. Była też taka zabawa, że kto znajdzie pieniążek ukryty w sianie pod obrusem to będzie miał szczęście.

Był to czas kiedy to zjeżdżała się większa część rodziny, a więc każdy chciał spędzić ze sobą jak najwięcej czasu nadrabiając rozmowy. Brakuje mi także tradycji, kiedy to cała rodzina siadała razem i przy akompaniamencie muzycznym śpiewała kolędy. A Wigilię zaczynało się od wyczekiwania na Pierwszą Gwiazdkę, która jest symbolem Gwiazdy Betlejemskiej.


Zdjęcie zrobione przez NatBlue <3

Mam też wrażenie, że podczas dzielenia się opłatkiem nie jesteśmy do końca ze sobą szczerzy. Czasami życzymy sobie "dobrze" na siłę, bo przecież święta to czas wybaczania i trzeba się pogodzić nawet jak nie mamy na to ochoty. Jedyne co zostało z tradycji to dodatkowe naczynie dla niespodziewanego gościa.

Święta kojarzyły mi się z miłą atmosferą lecz coraz częściej po wigilii siadamy przed komputery, a w niektórych przypadkach to nawet przy stole wigilijnym siedzimy z nosami w telefonach. Nawet na słynną Pasterkę, kiedyś chodziło się z przyjemnością, a teraz po prostu nam się nie chce. Dlaczego tak się dzieje to nie wiem, ale chyba sami widzicie iż teraźniejsze święta w niczym nie przypominają tych magicznych chwil sprzed 10 lat.


Czyżbyśmy byli znudzeni już tym okresem, który co roku wygląda tak samo? A może ta tradycja stała się już przeżytkiem?

Ja wyraziłam własne zdanie, natomiast każdy z nas może mieć inne. Dlatego dajcie znać w komentarzach jaka jest Wasza opinia na ten temat? Napiszcie też co byście zmienili w tych Świętach.

Witam was w Nowym Roku! Buziaki. :*

Instagram @caly_swiat_patrzy